niedziela, 19 kwietnia 2015

Splendor

Splendor ukazał się w 2014 roku (również w polskiej wersji) i szybko zyskał popularność. A przynajmniej takie odniosłam wrażenie, bo w pewnym momencie, czytając o planszówkach, co chwilę natykałam się na bardzo pozytywne recenzje lub rekomendacje tej gry. Przeczytałam kilka opinii, pobieżnie zapoznałam się z zasadami i, szczerze mówiąc, straciłam zainteresowanie. Splendor wydawał mi się bardzo prostą i losową grą rodzinną. Potem gra otrzymała Golden Geeka jako gra roku 2014 wg. BGG oraz, niemal równocześnie, pojawiła się w bardzo dobrej cenie, w jednym ze sklepów. Uznałam więc, że trzeba sprawdzić ten tytuł na własnej skórze. Tak Splendor trafił w moje ręce i, ku mojemu zaskoczeniu, całkiem przypadł mi do gustu.

Charakterystyka

  1. Gra dla 2-4 graczy. Skaluje się dobrze, choć gra przy dwóch osobach jest inna, niż przy 4 (im więcej osób, tym większe znaczenie ma rezerwowanie sobie kart).
  2. Zasady są stosunkowo proste. Za kamienie szlachetne kupuje kolejne budynki (choć może nie jest to najlepsze słowo, bo najtańsze karty to kopalnie kamieni szlachetnych, średnie - karty transportu i jubilerów, a najdroższe to siedziby kupców). Najtańsze karty są warte 0-1 punkt, średnie: 1-3, najdroższe to 3-5 punktów. Gra kończy się, gdy ktoś uzbiera 15 punktów. W swojej turze mamy do wykonania tylko jedną z czterech dostępnych akcji - zasady tłumaczy się dosłownie kilka minut. 
    Żetony kamieni i złota.
  3. Rozgrywka w Splendor nieco wolno się rozkręca. Początkowo skupiamy się na pozyskaniu jak największej liczby żetonów kamieni szlachetnych i stopniowo kupujemy karty (czasem musimy zbierać żetony nawet przez 3 tury, żeby kupić jedną kartę). Każda kupiona karta, przynosi nam jeden, określony kamień szlachetny, który "odnawia się" w każdej kolejce. W praktyce, im więcej kart mamy zakupionych, tym mniej żetonów kamieni szlachetnych musimy zebrać, żeby zakupić kolejne karty. Z tego względu, gra nabiera tempa z każdą rozegraną turą, a pod koniec często zdarza się, że kupuje kartę w każdej turze.
  4. Nieco zamieszania w grze wprowadzają kupcy, który są warci 3 punkty zwycięstwa, a zdobyć ich można przez kupienie konkretnej liczby kart, w określonych kolorach.
  5. Jest to gra na rozluźnienie, nie jest bardzo wymagająca. Rozgrywka nie wymaga dalekosiężnego planowania, ale nie jest też zupełnie bezmyślna. Wydaje mi się, że doświadczenie w grze daje pewną przewagę, ale nie jest to bardzo dotkliwe (a poza tym, gra jest na tyle prosta, że już po 2-3 rozgrywkach możemy się uważać za doświadczonego gracza).
  6. Obawiałam się, że Splendor to taki pasjans bez interakcji - na szczęście byłam w błędzie! Interakcja jest pod postacią podbierania kart przeciwnikowi, ponieważ dobieramy jest ze wspólnej puli (w puli jest zawsze 12 kart). Co więcej, wcale nie musimy podbierać tylko te karty, które sami potrzebujemy - można traktować to jako formę blokowania przeciwnika. Przy rezerwacji karty otrzymujemy jeden żeton złota (działa jak dżoker przy kupowani kart). Jedyne ograniczenie jest takie, że w danym momencie możemy mieć tylko 3 zarezerwowane karty. 
  7. Interakcja w grze to również "złośliwe" przetrzymywanie żetonów, które akurat są potrzebne przeciwnikowi. Nie blokuje go to zupełnie, ponieważ możliwości w grze jest sporo, ale może nieco spowolnić. Nie ma natomiast interakcji czysto negatywnej, w postaci niszczenia już zakupionych kart czy pozbawiania punktów zwycięstwa.

Karty dostępne do kupienia. W najniższym wierszu znajdują się te najsłabsze, w najwyższym - najsilniejsze (i najdroższe zarazem).

Zalety

  1. Wykonanie. Solidne, ciężkie żetony kamieni szlachetnych. Karty również wyglądają na całkiem wytrzymałe. Mają białe brzegi, więc nie będzie na nich widać strzępienia się papieru. Grafiki według mnie nieco nierówne - jest zarówno przepiękny statek, jak i takie sobie portrety. Nie jest jednak źle.  
  2. Splendor jest bardzo dobrym fillerem dla miłośników gier typu euro. W tej kategorii jest to bardzo solidna propozycja.
  3. Choć było to dla mnie pewne zaskoczenie, to muszę przyznać, że gra nie nudzi się zbyt szybko. Pierwsze 7 partii rozegrałam w ciągu zaledwie 3 dni, a jest to jak na mnie bardzo dobry wynik. Czy gra przetrwa próbę czasu? Tego jeszcze nie wiem, ale póki co, nie odmówię kolejnej partii.
Karty jednego z graczy mniej więcej w 2/3 rozgrywki (8 punktów z 15 wymaganych, ale końcówka gry biegnie o wiele szybciej)

Wady

  1. Losowość ma bardzo duży wpływ na grę. Raz przyjęta strategia może wymagać wielu zmian lub sprawdzać się aż do końca gry - wszystko zależy od tego, jakie karty pojawią się na stole. Losowość można nieco ograniczyć przez rezerwowanie kart.
  2. Gracze szukający gry strategicznej będą zawiedzeni. Splendor to głównie taktyka. Można planować na kilka ruchów w przód, ale trzeba być przygotowanym na szybką zmianę planów.
  3. Pudełko powinno być o połowę mniejsze (chociaż wypraska jest bardzo funkcjonalna).

Jeżeli szukacie lekkiej gry, przy której można się zrelaksować, a równocześnie nieco wysilić umysł, to Splendor może być strzałem w dziesiątkę. W mnie sprawdził się jako relaks po całym dniu pracy. Raczej nie zaproponowałabym jej osobom, które nigdy nie grały w nowoczesne planszówki, ponieważ zupełnie nie ma w niej klimatu. Natomiast dobrze sprawdzi się w grupach, które preferują gry euro i szukają odprężającego, szybkiego tytułu. Bardziej doświadczeni gracze mogą odebrać Splendor jako zbyt losowy, jednak dla nich może się on sprawdzić jako filler lub gra "do kawy" (bardzo podoba mi się to określenie, ale niestety nie pamiętam, gdzie je wyczytałam).

Kupcy. W każdej partii dostępnych jest od 3 do 5.


Autor: Marc André
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: 30 min
Wiek graczy: powyżej 8 lat
Kategoria: rodzinne, karciane, taktyczne, filler
Wydawca: Space Cowboys (EN), REBEL (PL)
Zdjęcia wykorzystane w tekście są mojego autorstwa.

1 komentarz:

  1. Splendor to faktycznie szybka i bardzo relaksująca gra. Nie wymaga może dużego doświadczenia od graczy, ale całkiem nieźle sprawdza się przy popołudniowej kawie lub na początku imprezy. Bardzo fajna recenzja! :)

    OdpowiedzUsuń