Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zombiaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zombiaki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 kwietnia 2013

Zombiaki

Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie... Ileż to jeszcze razy ludzie będą zmuszeni ostatkiem sił bronić swoich barykad przed umarlakami?

Poniżej recenzja dwuosobowej gry Zombiaki, która już od 10 lat cieszy się niesłabnącą popularnością. Ogólna mechanika gry jest taka sama we wszystkich wydaniach, drobne różnice są wyszczególnione pod koniec wpisu.

Charakterystyka

  1. Gra charakteryzuje się niesymetrycznością stron. Jeden z graczy gra ludźmi, drugi - zombiakami. Obie talie znacznie się różnią.
  2. Mimo to, gra jest dobrze zbalansowana.
  3. Czas gry to 10-15 minut. Polecam grać w systemie mecz-rewanż, aby każdy z graczy mógł spróbować swoich sił wcielając się w każdą ze stron.
  4. W swojej turze gracz dobiera 4 karty, z których jedną musi odrzucić. Czasami zdarza się, że wszystkie karty wydają się potrzebne, innym razem tylko jedną kartę można sensownie zagrać. Jednak taka losowość jest stosunkowa mało dotkliwa.
  5. Zombiaki poruszają się po trzech równoległych torach. Poruszają się wolno, ale uparcie - do przejścia mają tylko pięć przecznic. Mamy wrażenie, że napierają na barykady niekończącym się strumieniem.
  6. W trakcie gry trudno ocenić kto wygrywa. Rozgrywka rozstrzyga się w kilku ostatnich turach (gra kończy się gdy zombiaki sforsują barykadę lub gdy nastanie świt, tzn. graczowi prowadzącemu zombiaki skończą się karty w talii).
  7. Nie oszukujmy się, to nie jest jakąś głęboka gra strategiczna. To fajna, szybka, taktyczna gierka, w którą można zagrać w okienku między lekcjami albo w pubie czekając na znajomych. Taka party gamę dla dwóch osób :)
  8. O dziwo, gra nie nudzi się zbyt szybko. Oczywiście, nie jest to tytuł, w który można grać całą noc, ale jako przerywnik jest naprawdę bardzo grywalna.

Wypraska i rewersy kart.

Plusy

  1. Kompaktowość. Idealna gra na wyjazdy lub do noszenia w torebce/kieszeni/plecaku (niepotrzebne skreślić).
  2. Łatwe zasady, które można szybko wyjaśnić. Opanowanie gry nie powinno zająć więcej niż 3-4 tury.
  3. Możliwość połączenia dwóch talii i gry na 4 osoby. Chociaż ja akurat nigdy z tego wariantu nie skorzystałam - Zombiaki to dla mnie gra stricte dwuosobowa.
  4. Cena adekwatna do zawartości (w przypadku wszystkich wydań).

Przykładowe karty z talii ludzi.

Minusy

  1. W przypadku wcześniejszych wydań Zombiaków oraz Zombiaki 2: Atak na Moskwę istotnym minusem był brak znaczników ran, które trzeba było zastępować zapałkami lub monetami. W wydaniu jubileuszowym dostajemy świetne znaczniki.
  2. Pudełko wcześniejszych wydań było małe i poręczne, ale szybko ulegało zniszczeniu. Pudełko wydania jubileuszowego jest solidne, ale już nie tak kompaktowe. Co kto woli.
  3. W Zobiakach 2: Atak na Moskwę ta tytułowa Moskwa jest doczepiona nieco na siłę. Co prawda w imionach zombiaków można się doszukać takich wschodnich naleciałości, ale to tyle.
Przykładowe karty z talii zombich.
Jeszcze dwa słowa o różnicach w wydaniach. W tej chwili w sklepach można kupić:
  1. Zombiaki (wydanie poprawione)
  2. Zombiaki wydanie jubileuszowe
  3. Zombiaki 2: Atak na Moskwę 

Zombiaki i Zombiaki wydanie jubileuszowe to prawie ta sama gra. W jubileuszowym mamy kilkanaście nowych kart, żetony obrażeń, wytrzymałe pudełko, ale sam "rdzeń" gry pozostał ten sam. Gdybym miała teraz kupować swój pierwszy egzemplarz Zombiaków, to wybrałabym właśnie wydanie jubileuszowe. Chyba, że komuś zależy na bardzo kompaktowym pudełku, wtedy niech bierze Zombiaki 2: Atak na Moskwę. Jak się spodoba gra na dwie osoby, to zawsze można dokupić drugą talię i grać we czwórkę.

Żetony obrażeń, w tle instrukcja, kawałek pudełka i kubeczek z przedsprzedaży.

Wszystkie zdjęcia w tym poście przedstawiają wydanie jubileuszowe, ponieważ moja kopia Ataku na Moskwę jest już tak zgrana, że nie nadaje się do zdjęć ;)

Wśród szybkich gier dla dwóch graczy Zombiaki są jednym z moich liderów. I to pomimo, że generalnie nie przepadam za tematyką zombi i nie rozumiem fenomenu popularności tego nurtu w pop-kulturze. A jednak, w Zombiakach temat został potraktowany z dużą dozą humoru (patrz dodatkowe teksty na kartach), co zdecydowanie wyszło grze na dobre.

PS. Brawa dla Portalu za bardzo fajnie przeprowadzoną akcję przedsprzedaży wydania jubileuszowego. Na zdjęciach możecie dostrzec okolicznościowy kubeczek, który sprawił mi tym większą frajdę, że przesyłka doszła dokładnie w moje urodziny :)


Autor: Ignacy Trzewiczek
Liczba graczy: 2 (4 jeśli mamy dwie talie)
Czas gry: 30 min (wg pudełka), 15-20 min (wg mnie)
Wiek graczy: powyżej 10 lat
Kategoria: karciane, taktyczne
Wydawca: Portal
Strona WWW: http://portalgames.pl/pl/zombiaki/

niedziela, 24 marca 2013

Pyrkon 2013 - (mini)relacja

No i po Pyrkonie. Kto nie był, ten trąba i niech żałuje! Lada chwila internet zaroi się od wszelkiego typu relacji, zdjęć i filmików, więc ograniczę się głównie do relacji z części poświęconej grom planszowym.

Nie udało mi się dotrzeć na część z zaplanowanych prezentacji: Enclave, Schedy, Abetto oraz Gamedec. Nie traciłam jednak czasu i poniżej przedstawiam to, co z planszówkowej strony konwentu udało mi się wycisnąć :) 

Enclave prezentuje się śwetnie. Niestety, nie udało mi się zagrać, czego bardzo żałuję...

Mały Książę

Fajna, lekka gierka. W skrócie wariant 3-5 osób wygląda następująco: w każdej rundzie mamy do wyboru tyle płytek, ilu jest graczy. Wybieramy jedną dla siebie, a następnie wskazujemy gracza, który będzie następny w kolejności. W wersji dla dwóch graczy dochodzi taki mały element blefu, ponieważ pierwszy gracz losuje trzy kafelki, dwa kładzie na stole odkryte, trzeci zakryty. Drugi gracz może wybrać dowolny z trzech kafelków (ale nie może podejrzeć tego zakrytego). Z pozostałych dwóch wybiera znowu pierwszy gracz, a ostatni kafelek odrzucamy. Interesujący element mechaniki to zasady punktowania: każdy gracz punktuje swoją planetę zgodnie z upodobaniami postaci, które wygrał (każda planeta ma na końcu gry 4 różne postacie).

Bardzo podoba mi się wykonanie gry - w końcu to grafiki z książki.
Po dwóch rozgrywkach dwuosobowych i dwóch czteroosobowych wydaje się, że gra ma potencjał jako filler lub "pułapka" na nowych graczy (czas gry to 20-25 min). Zgaduję, że sprawdzi się również w grze z dziećmi, ponieważ zasady są banalne, ale sama rozgrywka zmusza do pewnego główkowania, ciągłego dodawania posiadanych punktów, opracowanie jakiejś tam strategii - no, aspekt edukacyjny widać jak na dłoni.

Martwię się trochę o regrywalność. Przy tak  krótkiej rozgrywce może się okazać dosyć niska. Oczywiście zakupiłam, więc potestuję przez Święta i dam znać :) W niedziele chciałam dokupić jeszcze ze dwa egzemplarze w celach prezentowych i okazało się, że... na stoisku Rebela gry zabrakło. Mamy planszówkowy przebój konwentu?
Moja pierwsza planeta :)

Wiedźmy

Tak, był prototyp! Co prawda nie można było zagrać, ale co nieco o mechanice udało się dowiedzieć. Po pierwsze: wydaje się, że gra będzie istotnie inna niż Ankh-Morpork, ale pewne podobieństwa da się również zauważyć. Tym razem wcielamy się w wiedźmy (a to niespodzianka!) i podróżujemy po Lancre. Jeżeli w miejscu, do którego trafia nasza postać pojawia się jakiś problem (wchodząc na pole nie wiemy jaki), to należy podjąć próbę rozwiązania go. Taką próbę rozstrzyga się poprzez rzut kośćmi, więc tu dostrzegam pierwsze potencjalne źródło krytyki. Mamy też karty (dokładnie to trzy typy kart), które pozwalają nam na różne specjalne akcje czy bonusy. Na deser jest jeszcze specjalna zdolność każdej wiedźmy oraz kilka dodatkowych zasad określających konsekwencje nierozwiązania problemów.

Generalnie wydaje się, że poziom trudności i losowości będzie podobny jak w Ankh-Morpork, możliwe że chaos nieco się zmniejszy (ale z drugiej strony to jednak Świat Dysku, więc chaos jest mile widziany...). Po obejrzeniu prototypu mój apetyt na grę jeszcze wzrósł. Z drugiej strony, nieco zmartwił mnie termin premiery, jaki usłyszałam na stoisku: "w sklepach będzie pewnie gdzieś w listopadzie" - liczyłam bardziej na wrzesień, ale co zrobić...
Wiedźmy. Prototyp planszy. Kwadratowe znacznik to problemy do rozwiązania (zielone to problemy łatwe, fioletowe - trudne).

Wiedźmy. Przykładowe karty postaci.

Goblins: Epic Death

Udało mi się rozegrać dwie rozgrywki w czteroosobowym składzie. Zacznijmy od pozytywów. Gra jest wykonana naprawdę bardzo dobrze. Grafiki oraz teksty na kartach mogą powodować wybuchy śmiechu przy planszy - za to naprawdę duże plus. Rdzeń mechaniki również jest w porządku: przemieszczanie się po "planszy" (złożonej z kart, na rewersie są fragmenty terenów, na awersie wrogowie) bohatera, który prowadzi swoją armię goblinów i chce zniszczyć miasto. To co przekreśliło dla mnie tę grę to niewiarygodnie wielka losowość. Nie dość, że plansza ułożona jest losowo, przeciwnicy są nieznani dopóki ich nie zaatakujemy, specjalna cecha miasta jest nieznana dopóki ktoś go nie zaatakuje, losowo dobieramy karty (w jednej talii są dostępni bohaterowie, machiny i karty akcji natychmiastowych, więc tu też nie wiadomo, co się trafi), to jeszcze walka...

Walka czyli najsłabszy punkt w grze, a to dlatego, że sprowadza się tak naprawdę do wielokrotnego rzutu monetą. Żeby pokonać przeciwnika trzeba zgromadzić armię goblinów (1 goblin = 1 żeton) o sile równej co najmniej sile przeciwnika (1 goblin = 1 pkt siły). Albo można zagrać tytułową epicką śmierć, tzn. rzucić żetonami całej naszej armii i jeżeli wypadną same reszki.. tfu... same martwe gobliny, to przeciwnika uznaje się za pokonanego. Wystarczy elementarna wiedza o rachunku prawdopodobieństwa, żeby zgadnąć, że w takiej sytuacji najlepiej jest rzucać jednym goblinem. A prowadzenie wielkiej armii? Długo się kompletuje, a można ją stracić w jednym ruchu: prawie zawsze przekraczając rzekę (stanowi sporą część planszy) musimy rzucić wszystkimi żetonami naszej armii i znowu: wszystkie, które upadną martwą stroną do góry po prostu giną. Po każdej walce również rzut wszystkimi żetonami. Dodam jeszcze, że podrzucanie w górę kilkunastu żetonów jest średnio wygodne.

Rozumiem, że to lekka gierka, która z założenia ma być bardzo losowa. Ale niech to będzie losowość, nad którą choć trochę można zapanować, taka która nie irytuje. Być może zmieniłabym zdanie po większej ilości rozgrywek, ale nie wiem, czy będę miała okazję (i ochotę) do nich zasiąść...
Goblins: Epic Death. Początkowy etap rozgrywki. W prawym dolnym rogu widać moją armię, złożoną z jednego goblina, którym przez 5 kolejek nie udało mi się wykonać epickiej śmierci (rachunek prawdopodobieństwa wymięka przy moim pechu w grach losowych).
Goblins: Epic Death. Ta sama rozgrywka, bliżej końca gry. Dalej stoję w tym samym kącie planszy, bo ciągle sobie powtarzałam "teraz MUSI się udać" :]

Zombiaki

Zombiaki to Zombiaki. Można powiedzieć: klasyk. Wydanie jubileuszowe niczym nie ustępuje poprzednim wersjom, a zostało wzbogacone o porządne pudełko i komplet żetonów. Tutaj bez specjalnego zaskoczenia, gorąco polecam :) Zaopatrzyłam się w egzemplarz, więc na pewno pojawi się obszerniejsza recenzja. (Nie ma fotki, bo z tego wszystkiego, zapomniałam zrobić.)


Przy okazji wielkie brawa dla organizatorów Games Roomu! Pomimo tłumów, wypożyczanie i oddawanie gier szło sprawnie. Szczęśliwie udało mi się również uniknąć grania na podłodze, więc chyba nie było większych problemów, żeby dorwać stolik (chociaż przyznaję, że czasami trzeba było chwilę poszukać/poczekać).
W Games Roomie dzielnie realizowałam plan testowanie starszych gier, które wiszą na mojej wishliście. Te, które przeszły testy pozytywnie, pewnie wcześniej czy później powiększą moją kolekcję, a więc jest szansa na recenzje :) 

piątek, 15 marca 2013

Zombiaki - wydanie jubileuszowe

Jedna z nowych kart.
Źródło: fanpejdż Portalu na FB
Co prawda Zombiaki poznałam dopiero przy okazji wydania Zombiaki 2: Atak na Moskwę, a nie 10 lat temu, jednak w kategorii szybkich (ok 15 min), dwuosobowych gier mieszczących się w kieszeni - nie ma lepszej opcji! Z czasem zaopatrzyłam się w poprawioną edycję Zombiaków 1. A teraz Portal ogłasza jubileuszowe wydanie, z nowymi kartami i bonusami! Na razie zwalczam swój zakupoholizm, ale jeśli runie druga barykada i do pakietu dołączony zostanie plakat, to raczej się nie powstrzymam...

[Aktualizacja 21.03.2013]
Będzie plakat czy nie - nie wytrzymałam i zamówiłam :) Do czego i Was zachęcam, bo gierka jest zacna!

[Aktualizacja 20.04.2013]
Gra dotarła, recenzja z fotkami już opublikowana (tamidź).