Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robinson Crusoe: AotCI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robinson Crusoe: AotCI. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

TOP 3 - grane w 2013 (i inne podsumowania)

Początek nowego roku to czas podsumowań. Dlatego u mnie na blogu również krótkie podsumowanie i nieco statystyk.

Początek 2013 roku zapowiadał się nieźle pod względem grania, ale z powodów osobistych w drugiej połowie roku musiałam znacznie ograniczyć ilość partii. Miejmy nadzieję, że uda się nadrobić w 2014!

Najlepszy miesiąc: marzec (29 rozgrywki)
Najgorszy miesiąc: lipiec (3 rozgrywki)
W sumie partii "na żywo": 211 - nie jest źle, chociaż powinno być więcej.
W sumie partii online:  161 - zawsze to jakaś odskocznia, jeśli nie ma kiedy grać.

TOP 3 - Najlepsze grane w 2013 
  1. Descent: Wędrówki w Mroku - co tu dużo mówić: świetna, emocjonująca gra.
  2. Neuroshima Hex! - za najwięcej rozgrywek "na żywo" (a kilka armii ciągle leży nieogranych, więc jest duża szansa na utrzymanie tego wyniku w kolejnym roku).
  3. Mage Knight - w tej grze jest wszystko co lubię: klimat i optymalizacja.
Wyróżnienia (czyli co znalazło się tuż za podium)
  1. Robinson Crusoe - za klimat i emocje.
  2. Dixit - bo sprawdza się zawsze i w każdym towarzystwie.
  3. Zamki Burgundii - za najwięcej partii online.
Nowości roku. W 2013 ukazało się wiele gier, ale dwie szczególnie zwróciły moją uwagę.
  1. Suburbia - fantastyczna, wciągająca gra. Łatwe reguły, ale niezwykle wymagająca.
  2. Tezeusz: Mroczna orbita - godny następca Neuroshimy Hex. Spodziewam się wielu rozgrywek w 2014.
Postanowienia noworoczne: 14 rozgrywek w 14 gier! Moja kolekcja ciągle się powiększa, a brakuje czasu na ogrywanie posiadanych tytułów. Tak lubiane Pupile Podziemi, Brass czy Nowa Era prawie wcale nie trafiają ostatnio na stół - zdecydowanie trzeba to zmienić. Dlatego planuję wybrać 14 gier (spośród posiadanych w tym momencie) i w każdą z nich zagrać przynajmniej 14 razy. Pewnie powstanie z tego kilka recenzji.

Na koniec kilka statystyk bloga. W 2013 opublikowałam 58 postów: w tym 18 recenzji, 2 pierwsze wrażenia, 12 postów muzycznych i 7 TOPów.  Zanotowałam ponad 21 tys. wyświetleń strony - myślę, że to bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę okresowe spadki mojej aktywności ;) Najwięcej odsłon zanotowałam w grudniu, najmniej w styczniu (zrozumiałe, ponieważ blog powstał w połowie stycznia). Najczęściej czytanymi recenzjami były teksty o Descencie, Mage Knight oraz Robinsonie Crusoe. 

środa, 20 listopada 2013

Nagroda dla Gry Roku 2013

Kilka dni temu portal GamesFanatic.pl ogłosił wyniki konkursu na Grę Roku 2013. Konkurs organizowany jest już od kilku lat i w zasadzie jest najważniejszym polskim wyróżnieniem w świecie planszówek. Do konkursu kwalifikują się gry, które w roku 2012 zostały wydane w Polsce - tym razem było aż 88 kandydatów. Nagrody przyznano w dwóch kategoriach.

Gra Roku 2013

W tej kategorii zwyciężył Small World. Swoją opinię o tej grze przedstawiłam w recenzji. Choć jest to jedna z moich ulubionych gier, to mam mieszane uczucia co do tej decyzji. Small World na pewno świetnie sprawdza się w gronie początkujących graczy, może stać się hitem wśród młodszych i starszych, a piękne wydanie na pewno przyciąga wzrok sceptyków. Mam jednak wątpliwość: gra została pierwotnie wydana w 2009 roku i jakby nie patrzeć, tytuł Gry Roku wydaje się być nieco spóźniony (polskie wydanie pojawiło się dopiero w 2012 roku, ale gra jest w zasadzie niezależna językowo i zyskała już uznanie na rynku).

Zaawansowana Gra Roku 2013

Na ten tytuł czekała z większą niecierpliwością i okazało się, że wybór kapitału zbiegłby się z moim: Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island! Przebój roku, który szturmem zdobywa coraz to wyższą pozycję w rankingu BGG. Gra kooperacyjna, umiarkowanie trudna pod względem opanowania zasad i bardzo trudna pod względem możliwości wygrania. Z perspektywy czasu (w końcu gra jest na półce już prawie rok), wydaje mi się, że największą zaletą gry są bardzo zróżnicowane scenariusze, których ciągle przybywa. 

Podsumowując, muszę przyznać, że w tym roku wyniki konkursu wyjątkowo przypadły mi do gustu. Obie gry są w mojej ocenie rewelacyjne i zasługują na uwagę. 

wtorek, 11 czerwca 2013

TOP 3 - gry kooperacyjne

    Gracze grający wspólnie przeciwko grze? Jak najbardziej!
    Gry kooperacyjne są doskonałym rozwiązaniem dla osób, które niespecjalnie dobrze czują się w obliczu negatywnej interakcji. Pozwalają również dosyć bezboleśnie wprowadzić współgraczy w nieco bardziej skomplikowane tytuły - wystarczy, że jedna osoba pozna szczegółowe zasady gry, a pozostali mogą je przyswoić w trakcie rozgrywki, nie ryzykując swojej klęski w ostatecznej punktacji.
    Robinson Crusoe w trakcie rozgrywki. Foto: Wydawnictwo Portal
    Trzeba jednak uważać, bo wystarczy jeden despotyczny gracz, który wcieli się w postać lidera, a wtedy cała przyjemność z gry dla pozostałych znika.
    Gry kooperacyjne lubię również za to, że występują w nich często bardzo oryginalne rozwiązania w mechanice. W końcu jakoś trzeba zaprojektować tę sztuczną inteligencję, która będzie kierować grą i utrudniać życie graczom.

    Gier kooperacyjnych na rynku jest całkiem sporo. Mój TOP to:
    1. Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island - gracze wcielają się w rozbitków na bezludnej wyspie, którzy walczą o przetrwanie, a przy okazji starają się zrealizować dodatkowe cele misji. Bardzo klimatyczna i wciągająca. 
    2. Horror w Arkham - badacze kontra przedwieczne potwory; sztandarowy przykład przygodówki, gdzie klimat przesłania drobne niedociągnięcia mechaniki.
    3. Pandemic - chyba najbardziej optymalizacyjna z wymienionych w TOP; gracze walczą z epidemiami chorób wybuchającymi na świecie - jeden z najgorszych tematów gry jakie znam, ale rozgrywa jest na tyle interesująca, że gra trafia do zestawienia.
    Horror w Arkham. Foto: Sven Christmas

    Dodatkowe propozycje, tuż za podium:
    1. Zakazana Wyspa - czyli Pandemic w wersji light: podobna mechanika, znacznie ładniejsze wykonanie, przystępniejszy temat i zdecydowanie niższy poziom trudności.
    2. Ghost Stories - egzorcyzmy w chińskiej wiosce; wśród wymienionych w tym poście, ta gra jest najtrudniejsza pod względem szans na wygraną (reguły nie są skomplikowane); do niedawna na moim podium, ale potem wydano Robinsona.

    Pandemic - plansza do gry

    Kooperacja to pojemny gatunek. Warto zwrócić uwagę na gry, które stosują drobne zmiany w samej idei kooperacji.
    (1) Kooperacja, ale nie tak do końca - czyli gry, w których część graczy ma zupełnie inne cele niż pozostali:
    1. Battlestar Galactica - nigdy tak do końca nie można być pewnym, kto z graczy jest człowiekiem, a kto cylonem.
    2. Sabotażysta - wesoła imprezówka; wiele osób zaraziło się planszówkowym nałogiem właśnie z powodu tej gry.
    (2) Półkooperacja - czyli wszyscy ("ci dobrzy") na jednego ("tego złego") - osobiście w przypadku tego typu gier wolę rozgrywkę dwuosobową, ale w większym gronie jest to jak najbardziej kooperacja (i to warta polecenia!):
    1. Descent (2nd ed.) - bohaterowie kontra mroczny władca
    2. Fury of Dracula - hrabia Dracula ścigany po Europie przez łowców
    A Wy jakie macie opinie o grach kooperacyjnych? Podzielcie się w komentarzach innymi co-opami wartymi uwagi.

      niedziela, 28 kwietnia 2013

      Náufragos - znowu rozbitkowie?

      Źródło: BGG
      Náufragos - z niczym konkretnym się nie kojarzy? Spójrzmy na fabułę: gracze wcielają się w grupę rozbitków na bezludnej wyspie. Jedyną szansą na ratunek jest eksploracja wyspy i rozpalenie dużego ogniska na najwyżej położonym miejscu, aby przepływający nieopodal okręt mógł Was dojrzeć. Brzmi znajomo? Gra przyciągnęła mój wzrok kolorową okładką, a po przeczytaniu jej opisu nasunęło się skojarzenie z pierwszym scenariuszem gry Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island. 

      Podobieństw jest więcej: karty wydarzeń, które poza bezpośrednimi konsekwencjami modyfikują również różne talie dostępne w grze albo postacie dostępne w wersji męskiej i żeńskiej (choć nie mają one przypisanych unikatowych zdolności). Część mechaniki również jest podobna (akcje eksploracji, odpoczynku, zmieniająca się pogoda czy konieczność zapewnienia wyżywienia), ale to wynika z samej tematyki gry.

      Karty postaci. Foto: Roi espino
      Náufragos to gra kooperacyjna, jednak z określonym zwycięzcą. Tu pojawia się najbardziej intrygujący mechanizm: jeżeli grupie uda się uciec z wyspy, wówczas zwycięzcą zostaje gracz, który potrafi stworzyć najlepszą opowieść na podstawie swoich przeżyć na wyspie. Wydarzenia, które pojawiają się w grze są ze sobą ściśle powiązana i układają się w pewną historię. 

      Przykładowe karty wydarzeń. Foto: Roi espino
      Gra oryginalnie wydana jest po hiszpańsku, ale pojawi się również wydanie angielskie, francuskie, włoskie i niemieckie. W Polsce pewnie będzie stanowiła raczej ciekawostkę, ponieważ mamy rodzimego Robinsona, ale może zainteresuje fanów takiej przygodowej tematyki.



      środa, 20 marca 2013

      Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island

      Ileż to razy marzyliście, żeby zaszyć się na jakiś czas na bezludnej wyspie? Na pewno byłaby to świetna ucieczka przed codziennym stresem, a może nawet przygoda życia. Jeśli jednak jesteście tak jak ja przywiązani do swojego miękkiego łóżka i ciepłego prysznica, to z pomocą przychodzi najnowsza gra Ignacego Trzewiczka: Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island (Przygoda na Przeklętej Wyspie).

      Co prawda w grze nie wcielamy się w Robinsona (jego losy opisał już niejaki Defoe), jednak walczyć o przetrwanie będziemy musieli równie zacięcie jak tytułowy bohater.

      Charakterystyka

      1. Fabuła gry jest niezwykle prosta do streszczenia: oto jesteśmy rozbitkami na bezludnej wyspie, a naszym głównym celem jest przeżyć. Głównym, ale nie jedynym, gdyż gra zawiera scenariusze, które definiują dodatkowe założenia dla każdej rozgrywki.
      2. Robinson to gra kooperacyjna. Żeby wygrać gracze muszą grać wspólnie, jako jeden zgrany zespół. Każda postać ma do dyspozycji dwa pionki. Wykonując akcję mamy wybór: wysłać oba pionki do jednej akcji i wykonać ją "na pewniaka", czy może podzielić siły na kilka różnych czynności, ale ryzykować, że żadnej z nich nie ukończymy (decyduje o tym rzut kośćmi)? Możliwe jest również łączenie sił różnych postaci przy wykonywaniu jednej czynności, tzn. wysłanie pionków różnych graczy do jednej akcji.
      3. W Robinsonie na każdym kroku mamy do podjęcia wiele decyzji. Iść eksplorować wyspę czy może zostać w obozie i rozbudować schronienie? Ryzykować polowanie na dzikie bestie czy pójść zbierać żywność w dżungli? Jeżeli w nocy nie mamy jedzenia dla wszystkich postaci, to kto powinien głodować?
      4. Główne akcje dostępne w grze to wykonywanie zadań określonych przez wydarzenia, polowanie, budowa schronienia lub przedmiotów, zbieranie żywności lub drewna, eksploracja wyspy, porządkowanie obozu oraz odpoczynek. Mało? Wierzcie mi, że w praktyce jest to aż za dużo opcji do wyboru.
      5. Gra jest naprawdę trudna. Przegrywanie kolejnych rozgrywek raz za razem nie jest niczym niezwykłym, szczególnie na początku. Dopiero po kilku partiach zaczęłam w miarę regularnie zacząć wygrywać pierwszy scenariusz. Sięgnęłam więc po kolejny i... okazało się, że znowu potrzeba kilku partii żeby zmienić swój styl grania i dostosować go do nowych warunków.
      6. Jeżeli jakiś scenariusz będzie nam sprawiał wyjątkowe trudności, to warto rozważyć zmodyfikowanie poziomu trudności. Zgodnie z instrukcją można dobierać pomocników (Piętaszek i/lub pies) oraz zwiększać liczbę posiadanych przedmiotów startowych.
      7. Rozgrywka solo trwa około 45 min, w większym gronie zamyka się w czasie podanym przez wydawcę (60-90 min). Warto poświęcić grze nieco czasu, najlepiej zarezerwować sobie na nią cały wieczór, ponieważ w moim przypadku każda porażka kończyła się nieodpartą chęcią odegrania się.
      8. Gra skaluje się dobrze. Najbardziej lubię wariant dwuosobowy, ale wersja solo oraz 3- i 4-osobowa również się sprawdza. 
      9. Można grać z dziećmi lub początkującymi graczami, ale myślę że przynajmniej jedna osoba powinna być nieco bardziej zaawansowana i wykuć instrukcję na blachę.
      10. Jako ciekawostkę dodam, że Robinson doczeka się edycji angielskiej, niemieckiej, włoskiej,  francuskiej, rosyjskiej, a nawet chińskiej! Gra podbija świat :)

      Gra w całej okazałości.

      Plusy

      1. Najważniejsze: są emocje, jest klimat. Każde podjęte przez nas działanie pociąga za sobą konsekwencje. Klimat bezludnej, nieprzyjaznej wyspy atakuje nas ze wszystkich stron: jak nie załamanie pogody, to atak drapieżnika. Albo psujące się narzędzie. Albo kłótnia wśród załogi. Po kilku takich zdarzeniach zaczynamy mieć wrażenie, że ta wyspa NAPRAWDĘ chce się nas pozbyć. Autorowi udało się osiągnąć taki klimat głównie za sprawą wydarzeń oraz kart przygód. Wydarzenia odkrywamy na początku każdej tury, natomiast karty przygód podczas wykonywania akcji eksploracji, budowy lub zbierania zasobów. Karty wydarzeń i przygód zawierają dwie części: pierwsza opisuje zdarzenie, która ma miejsce w momencie jej odkrycia, a druga to konsekwencje jakie poniesiemy, jeśli nie zareagujemy na czas. Np. jeżeli znajdziemy w lesie dziwne jagody i zdecydujemy się je zjeść to chwilowo zaspokoimy głód, ale w kolejnych rundach (o ile nie posiadamy leku) zacznie nas boleć brzuch.
      2. Niesamowita regrywalność. Gra oferuje 6 scenariuszy, a kolejne są publikowane na stronie wydawcy. Dodatkowo w każdej rozgrywce mamy różne wydarzenia, różne przygody, które czyhają na śmiałków w czasie eksploracji wyspy, budowania lub zbierania zasobów, a postacie dysponują różnymi pomysłami na możliwe do wykonania przedmioty. Dodam jeszcze, że talie przygód i wydarzeń są naprawdę bogate: w każdej z nich jest kilkadziesiąt kart (w jednej rozgrywce wykorzystujemy maksymalnie kilkanaście).
      3. Scenariusze. Już sam fakt, że są to wielka zaleta. Byłam pozytywnie zaskoczona jak bardzo zróżnicowane historie są na nich opisane. To nie jest tylko siedzenie na wyspie i próba przetrwania. W jednym scenariuszu walczymy z krwiożerczymi kanibalami, w innym ratujemy innego rozbitka z sąsiedniej wyspy, a w jeszcze innym porzucamy nadzieje na ratunek i... zakładamy rodzinę.
      4. Mały plusik za dwustronne karty postaci: każdy z rozbitków występuje w wersji męskiej i żeńskiej.
      5. Dobre wykonanie gry (kafle i żetony odpowiednio grube, karty są w porządku, nie powinny się szybko zniszczyć, fajne kostki i dużo znaczników). Podobają mi się grafiki, stylizowane na ryciny ze starego dziennika podróżnika.
      6. Pomimo olbrzymiej ilości znaczników, kart i informacji, plansza jest przejrzysta i łatwo można na niej odnaleźć wszystkie niezbędne informacje. 

      Odkrywca i odkrywczyni - jedna z postaci w grze.

      Minusy

      1. Dosyć długi czas przygotowania gry. Rozłożenie wszystkich znaczników, przetasowanie 5 talii, wybranie odpowiedniej liczby kart wydarzeń i pomysłów, zajmuje dobre kilka minut.
      2. Instrukcja to jeden wielki chaos. Rzadko mi się to zdarza, ale w tym przypadku musiałam przeczytać instrukcję dwukrotnie, żeby w ogóle podjąć próbę zagrania. Później jeszcze FAQ, wątek rozjaśniający zasady na forum i BGG i można grać. Musze jednak zaznaczyć, że zasady są naprawdę logiczne i łatwo jest je przyswoić. Portal stara się nieco zrehabilitować i na swojej stronie publikuje wideo-poradnik wyjaśniający zasady gry - zachęcam do zapoznania się z nim.
      3. Mamy do wyboru tylko cztery postacie: cieślę, kucharza, odkrywcę i żołnierza. Niestety, gra żołnierzem jest zalecana dopiero przy 3 graczach, a ja gram zazwyczaj we dwoje, więc w praktyce mogę korzystać tylko z trzech postaci. Mało...
      4. Żetony odkryć - wielka szkoda, że ich fabularny opis nie znalazł się w pudełku lub nie zostały zastąpione kartami. Należy jednak zaznaczyć, że opis żetonów został udostępniony na stronie wydawcy.
      5. Zbyt wiele porażek pod rząd może zniechęcić. W takim przypadku lepiej obniżyć nieco poziom trudności i potrenować dany scenariusz.

      Kawałek Przeklętej Wyspy.
      Bardzo lubię gry przygodowe, szczególnie z negatywną interakcją. Chociaż w Robinsonie nie ma negatywnej interakcji pomiędzy graczami, to jednak gra tak bardzo stara się nam "dokopać", że emocji jest aż nadto :) W kategorii gier kooperacyjnych jest to mój obecny faworyt. Szczerze zachęcam do spróbowania - dodruk lada dzień pojawi się w sklepach, a jeżeli tylko dacie grze szansę i przebrniecie przez instrukcję, to na pewno odpłaci się Wam długimi godzinami świetnej zabawy.


      Autor: Ignacy Trzewiczek
      Liczba graczy: 1-4
      Czas gry: 60-90 min
      Wiek graczy: powyżej 10 lat
      Kategoria: kooperacyjne, przygodowe
      Wydawca: Portal
      Strona WWW: http://portalgames.pl/pl/robinson-crusoe/
      Grafiki wykorzystane w tekście pochodzą ze strony wydawnictwa Portal.

      TUTAJ znajdziesz idealną muzykę do Robinsona.

      [Aktualizacja] W drugiej edycji gry instrukcja została w zasadzie napisana od nowa. Teraz jest już czytelna i jasna.  

        wtorek, 15 stycznia 2013

        Muzyka na bezludnej wyspie

        Uwielbiam muzykę. Towarzyszy mi ona niemal przez cały dzień, a w przypadku gier planszowych jest w zasadzie nieodzownym elementem tła. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że dobrze dobrana muzyka potrafi nadać rozgrywce zupełnie inny klimat.

        Ostatni weekend minął pod znakiem gry Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island. Okazało się, że miałam problem z dobraniem odpowiedniego podkładu muzycznego do tej gry. Najbardziej oczywiste rozwiązanie, które przyszło mi na myśl to ścieżka dźwiękowa z filmu Cast Away. Tematyka filmu i gry jest podobna - rozbitek na bezludnej wyspie. Jednak ta muzyka się nie sprawdziła: melancholijne, spokojne melodie, zupełnie nie oddawały emocji i nieustannego poczucia walki o przetrwanie, które towarzyszą grze.

        Nie było wiele czasu do namysłu, więc ostatecznie włączyłam jeden z moich ulubionych tematów muzycznych: soundtrack z filmu Piraci z Karaibów. Pasował idealnie! Jest klimat, jest niebezpieczeństwo, jest akcja.


        Następnego dnia znienacka wpadł mi jednak do głowy inny pomysł. Zamieszczam go poniżej. Kolejnej rozgrywce w Robinsona będą towarzyszyć mi dźwięki oceanu :) 


        Powyższe propozycje nadają się też do innych gier o tematyce pirackiej lub bezludno-wyspiarskiej, np. Kupcy i Korsarze, Piętaszek, Zakazana Wyspa.

        PS. Jak tylko uda mi się wygrać wszystkie scenariusze (jestem na półmetku), na pewno pojawi się recenzja Robinsona (spojler: gra jest zacna!).